|
Strona 1 z 5 Podcza gdy Chevrolet robił
jedne z najlepszych pony car`ów wszechczasów, młody człowiek o imieniu Don
Yenko z Cannonsburga w stanie Pennsylvania
robił jeszcze bardziej niesamowite "kucyki".
Don Yenko zaczął swoją wielką karierę od przerabiania centralnosilnikowego
Corvair Spyder do wyścigów, ale jego oczy przyciągneło Camaro 1967. W nim
zobaczył potencjał na prawdziwie niesamowite osiągi. Problem w tym, że
największym silnikiem w I gen. Camaro był bigblock 396. Yenko wiedział ,że największa
moc to nowy bigblock Chevroleta, o pojemności 427 cali (ok. 6,6 litra).
I tak Yenko zamówił 50 Camaro i wepchnąl po maskę silnik 427.
Don szybko zdał sobie sprawę, że te modyfikacje były bardzo kosztowne i
włączył do tego fabrykę. W 1969 dostał od Chevroleta 200 Camaro Copo (Central Office Production Order - Zamówienie z Centralnego
Biura Produkcji), to specjalne zamówienie obeszło zakaz stosowania tak dużych
pojemności w F-Body, przez co Yenko miał od razu Camaro z już zainstalowanym
L72 427. Yenko dodawał własne loga, obrotomierz Stewart-Warner montowany na
kolumnie kierowniczej, a także specjalne pasy. Montował maske z wlotem
"cowl induction" , prędkościomierz wyskalowany do 140mp/h, opony
E70x15na felgach Torq-Thrust jednocalowy stabilizator. Montował także specjalne
kolektory wylotowe i dodatkowy zestaw wskaźników.
Już sam wygląd i brzmienie powodowały, że takie Camara się dobrze
sprzedawały , ale osiągi tych aut to to co czego należy się bać. Oceniano moc w
fabryce na 425 koni, ale Yenko na hamowni wykazywał ok. 450.
Ta niesamowita moc pozwalała na czasy w granicach 12 sekund, ale sliki
dające większą przyczeność zciągały jeszcze sekundę.
|